Dynamic Glitter Text Generator at TextSpace.net

czwartek, 29 marca 2012

" KOT "

Szału dostałaś,
kota zabrałaś,
- rzekłaś nie kocham cię.
Biedne kocisko,
tu miało wszystko,
tu dobrze czuło się.



Z progu powracasz,
wazon przewracasz,
a taki piękny był.
Wściekłość cię bierze,
tłuczesz talerze,
do wyczerpania sił.

Bierzesz walizy,
do analizy,
czy wszystko w środku jest.
Mówisz że jutro,
przyjdziesz po futro
i robisz męski gest.

Będziesz przychodzić,
na nerwy szkodzić.
Na co to, kurza twarz?
Nie przychodź jutro.
Na co ci futro?
Ciepłego kota masz.

Siedź u mamusi,
skoro już musisz,
fartuchem otrzyj łzy.
Siedź tam do zimy,
wypłacz me winy,
jaki to jestem zły.

Tak się starałem,
rano wstawałem,
wieczorem kładłem się.
Brałaś wypłaty,
ja dwa etaty,
by zadowolić cię.

Zazdrość cię zżera,
jasna cholera,
fantazja gubi cię.
Niby ładniejsza,
niby smuklejsza,
zgrabniej porusza się.

A ja dziewczyno,
ciebie jedyną,
tylko w mym sercu mam.
Twoje wałeczki,
pulchne łapeczki,
i nie chcę żadnych zmian.

Lubie gdy siadasz
i pączki jadasz,
bardzo mnie kręci to.
Lecz trochę smutno,
że na to futro,
odeszło norek sto.

Nie rób głupoty,
wróć do idioty,
będziesz spokojnie tyć.
Bo ten idiota,
bez tego kota,
będzie na umór pić.

poniedziałek, 26 marca 2012

" V i P "

Do pociągu sobie włażę,
zatrzaskując mocno drzwi,
do Krakowa nim pojadę,
będzie w nim wygodnie mi.

To z Hamburga intercity,
expresowo sobie gna,
już dojechał do Katowic,
a w Krakowie metę ma.

Skorzystałem z toalety,
by w podróży spokój mieć,
gdy wyszedłem to niestety,
już pod drzwiami czekał cieć.



- Czy bilecik pan posiada,
czy bilecik pan swój ma,
w razie czego pan wysiada,
chyba że mi pan coś da.

- Ja biletu nie posiadam
i funduszy u mnie brak,
a ten pociąg się zatrzyma,
tam gdzie gród założył Krak.

Lecz z upartym rewizorem,
ciężka sprawa mówię wam,
mam przed jakimś semaforem,
mu wysiadać, właśnie tam.

Więc mu tramwaj pokazałem,
co pod okiem pętle miał,
i na czole zakreśliłem,
jak okrężną trase miał.

Więc pułkownik już odpuścił
i sierżanta obrał dryg,
bo mi bilet kredytowy,
już wypisze teraz w mig.

- Pisz pan bilet kredytowy,
pisz pan bilet trala la,
lecz meldunku nie posiadam.
I co będzie? U ha ha.

Pan dowódca wyczerpany,
zawiedzioną mine miał,
mym przypadkiem umęczony,
w bezradności chwilę trwał.

Potem mówi niech pan siada,
bo tu każdy miejsce ma,
są tu same rezerwacje
i godzinę podróż trwa.

Więc usiadłem w tym fotelu,
co zagłówki białe miał,
poprawiłem też oparcie,
by wygodę lepszą dał.

A za oknem świat się zmieniał,
pola, łąki, zieleń wzgórz,
ja jechałem bez biletu,
tym pociągiem kwadrans już.

Nagle przedział się otwiera
i z wózeczkiem wjeżdża gość.
- Może kawkę lub herbatkę,
może ze słodyczy coś?

Patrzę z miną roztargnioną,
chcę przeczący zrobić gest,
a on wtedy mi powiada,
że w biletu cenie jest.

Więc kawusię zamówiłem,
żeby mi dodała sił
i śmietankę i cukierek
i w komplecie wafel był.

Jadę sobię do Krakowa,
jadę sobię jak ten ViP.
Oni mogą? Ja nie mogę?
A biletu nie ma nikt.

A gdy podróż się kończyła,
gdy w Krakowie wysiadałem,
rozejżałem się po półkach.
Nie! Bagażu też nie miałem.


Wsiądź do pociągu expresowego,
wsiądź bez biletu, nie dbaj o niego,
może mieć będziesz ViP-a sąsiada,
co awansował na darmozjada.

" LILIPUT "

Siedem kurek mam w kurniku,
ósmy kogut liliput,
wszystkie kury są normalne,
a on mały trochę ciut.

Wszystkie kury jaja niosą,
a on nosi nawet dwa
i czerwony ma grzebyczek
i zielone piórka ma.


Mój kogucik, lilipucik
zawsze radę sobie da,
obowiązki liczne związki,
w tym kurniku zawsze ma.

Grzebie dziury, gniecie kury,
wszystkie je dla siebie ma
i na grzędzie, siedzą wszędzie,
potem mi te jaja da.


Dokupiłem kurkę sobię,
żeby więcej jajek mieć,
lecz z kogutem spać nie chciała
i nie chciała jajec nieś.

Wszystkie kury wyśmiewała,
że domowe wszystkie są,
a kogutem pogardzała,
odejść chciała wkrótce stąd.


Mój kogucik, lilipucik,
zawsze radę sobie da,
obowiązki, liczne związki,
w tym kurniku zawsze ma.

Grzebie dziury, gniecie kury,
wszystkie je dla siebie ma
i na grzędzie, siedzą wszędzie,
potem mi te jaja da.


Taki mały, niepozorny,
ale nerwus z niego był,
zaczął ganiać wielką damę,
co miał w nogach tylko sił.

I wydziobał z kurzej głowy,
te maniery i głupoty,
więc musiała kura ulec
i się zabrać do roboty.


Mój kogucik, lilipucik,
zawsze radę sobie da,
obowiązki, liczne związki,
w tym kurniku zawsze ma.

Grzebie dziury, gniecie kury,
wszystkie je dla siebie ma,
i na grzędzie, siedzą wszędzie,
potem mi te jaja da.


Osiem kurek mam w kurniku,
a dziewiąty liliput,
wszystkie kury są normalne,
a on mały trochę ciut.

Osiem kurek jaja nosi,
a on nosi nawet dwa
i czerwony ma grzebyczek
i zielone piórka ma.

piątek, 23 marca 2012

" TO NIC "

Miałem kiedyś wszystko prawie,
to mnie jednak nie cieszyło,
nic mi szczęścia nie dawało,
bo nie moje wszystko było.

Cudzym życiem obciążony,
nie swimi problemami,
rzadko mając swoje własne,
własne troski też czasami.

Brnąłem idąc grząską drogą,
utopiony w filantropii,
niosąc bagaż cudzych marzeń,
oczekiwań i utopii.


To nic że bolało, że było tak źle,
że żyć się nie chciało, bo wszystko na nie,
że ciągle pod górę, a wiatr w oczy wiał.
I cóż mi z tych rzeczy, tych których bym miał?


Miałem kiedyś wielkie plany,
coś dla siebie chęć zbudować,
lecz się ludzie postarali,
by mi plany pokrzyżować.

W cudzym życiu osadzony,
zplątany w cudze sprawy,
iść musiałem przygarbiony,
dotykając nosem trawy.

Lecz nie twierdzę że to wszystko
bez nauki dla mnie było,
warto było długo cierpieć,
by się teraz lepiej żyło.


To nic że tak było, że tak było źle,
że świat był ponury i nastroje złe,
że dni ołowiane, odeszły już w dal,
a mnie dziś niczego, naprawdę nie żal.

wtorek, 20 marca 2012

" ŚWIADECTWO "



Na brudnej stacji,
z brudnym bagażem,
w brudnej koszuli
i życia stażem,
siedział człowieczek
zrezygnowany,
smutny, wzgardzony
i pokonany.

A przed nim ściana
stała bez drzwi,
chyba już doszedł
do kresu dni.
Chyba już koniec
jego niedoli,
chyba przestanie,
boleć co boli.

A wtedy nagle
zadziałał Bóg,
działał przez ludzi,
bo też tak mógł,
i ten człowieczek
z ławeczki wstał,
wziął czyste życie,
co mu Bóg dał.

Poszedł wśród ludzi,
gdzie czysto jest,
żeby pomnażać
ten Boski gest,
bo Bóg rozdaje
szczodrze swe dary,
owcom co wrócić
chcą znów do wiary.

Jak marnotrawny
syn kiedyś też,
powróć do Ojca
i jemu wierz,
bo tam gdzie naszych
kres możliwości,
tam czeka serce
pełne miłości.

Jego miłością
żyję co dnia,
a tym człowieczkiem
to byłem ja.
Dobrze mi Panie
na twoim dworze,
chwała Ci za to,
mój dobry Boże.

poniedziałek, 19 marca 2012

" ZAJĄC WIELKANOCNY "

Pewien zając,
bardzo młody,
szarej maści
i urody,
był znudzony
tą szarzyzną
i miejscową
zajęczyzną.
Marzył by mieć
życie nowe,
zajączkowo
-kolorowe.

Więc żegnając
swe ojcostwo,
braci, siostry
i wujostwo,
mając nawet
babcie szare,
wnet opuścił
kąty stare,
a że nie miał
geografii,
to był tępy
z topografii.

Błądził ciągle,
co rusz stawał,
patrzył, wąchał,
na zad siadał,
lecz z uporem
dalej skikał,
a świat szary
za nim znikał.
Często głodny,
przemoczony,
spał pod miedzą
umęczony.

Czasem pieski
wywąchały,
czasem śrutem
częstowali,
też przejść musiał
czasem bokiem,
przed jastrzębia
ukryć zwrokiem
i nie łatwe
wszystko było,
by marzenie
się spełniło.

Lecz uparte
biedaczysko,
doszło tam,
gdzie było wszystko,
takie cudnie
kolorowe,
tak ciekawe
i tak nowe.
Patrzył zając
i nie wierzył,
że tak wiele
w drodze przeżył.

By móc teraz
zagrać rolę,
jedną z głównych
na tym stole.
Jest tu babka
i baranek,
barwny koszyk
jest pisanek,
są gałązki
borowinki,
chlebuś, masło,
plastry szynki.

Przyszło z wiosną
nowe życie
i smakuje
wyśmienicie,
więc zajączek,
nasz młodziutki,
zacznie robić
się słodziutki
i po chwili
już cukrzany,
siądzie barwnie
lukrowany.

Zieleniutką
ma traweczkę
i różową
kokardeczkę,
tam gdzie bazie
i kurczaczek,
ma swe miejsce
nasz szaraczek.
Dobre miejsce
to dla niego.
Alleluja!!!
Wesołego!

środa, 14 marca 2012

" BYŁAŚ MI "

Odejdź Beato,
już kończy się lato.
Już łąki skoszone
i zboże zwiezione.

A jesień polami
idzie przed nami
i szumią już drzewa,
że rozstać się trzeba.

Ja nie chcę dziewczyny
i jej pajęczyny.
Więc idź gdzieś przed siebie,
gdzie nikt nie zna ciebie.

..........................................................................




Byłaś preludium
do przyszłych wydarzeń
i buldożerem
do burzenia marzeń.

Byłaś żywiołem,
który niszczy i rujnuje.
Uncją trucizny,
która tak skutecznie truje.

Byłaś mi wszystkim,
czego mi nie było trzeba
i losu darem,
który nie pochodził z nieba.